To jedno pytanie potrafi skruszyć nawet najtwardszego faceta, pytanie, które na zawsze zmienia całe dotychczasowe życie. Chodzi oczywiście o zaręczyny, które każdy chce przeprowadzić w nieszablonowy sposób. Pomysłów jest wiele, ale niektórzy przechodzą samych siebie. Krzysztof z okolic Wrocławia wymyślił jednak coś, co wprawia w niemałe osłupienie.

Zaręczyny w powietrzu

W lipcu 2014 r . na podwrocławskim lotnisku Szymanów swoje skoki oddawali Karolina i Krzysztof. To nie był ich pierwszy skok ze spadochronem – robili to dość często. Lecz tym razem skok miał wyglądać zupełnie inaczej. Karolina do końca nie wiedziała o misternie uknutym planie. Krzysztof tuż po wyskoku podleciał do swojej wybranki, zdjął jej rękawiczkę i gdy ta tylko kiwnęła głową na znak zgody założył jej pierścionek. Do zadania tego pytania i odpowiedzi na nie nie było warunków, ponieważ pęd powietrza powoduje znaczny hałas, uniemożliwiający normalną komunikację. Całość zaręczyn dopełniła się po wylądowaniu. Prawdziwy pierścionek (ten zakładany w locie był zapasowy, na wypadek gdyby został zgubiony podczas skoku) pojawił się na palcu równie szybko, jak kwiaty w rękach ukochanej. Wtedy również przyszła pora na wyczekiwane “tak”. Zobaczcie, jak to wyglądało z perspektywy samego zainteresowanego.

 

Marcin
Fotografia, sport i podróże to tylko kilka jego pasji. Artykuły spod jego palców to dopracowane twory, które wnoszą wiele nowych informacji. Wydaje się, że magister od fikołków i masażysta nie jest w stanie stworzyć dobrego tekstu. Może i prawda... Sami oceńcie. Gwiazdy mówią, że jest on błyskotliwy, ale to tylko gwiazdy, wbrew pozorom one nie są wysokich lotów intelektualnych :)