Relacja z Survival Race – przełamywanie barier

survival race warszawa 19.06.2016

„Survival Race – To największe tego typu wydarzenie sportowe w Polsce, którego głównym elementem jest Miejski Bieg z Przeszkodami”

Po prostu marzył mi się taki bieg.

Mimo obejrzenia mnóstwa filmów, na których widać jak zawodnicy zmagają się w takich wydarzeniach, nie wiedziałam do końca czego się spodziewać… Przede wszystkim po sobie. Miałam mnóstwo wątpliwości… Czy dam radę? Czy jestem gotowa? Jaki dystans wybrać? Po przecież biegam dopiero od trzech miesięcy (wszystko dzięki Jarkowi, który zmotywował mnie do działania) więc można powiedzieć, że raczkuję. Sport zawsze był moją pasją, ale praca biurowa trochę mnie rozleniwiła i na długi czas aktywność fizyczną odstawiłam w kąt. I proszę. Nadarzyła się okazja do sprawdzenia siebie w nietypowych warunkach. Na nowo została rozbudzona moja wola walki! Takiego wydarzenia potrzebowałam! To mnie jeszcze bardziej zmotywowało do działania bo przecież jeśli ma się wyznaczony cel to jest łatwiej. Chyba większość z nas tak ma prawda? W Survival Race do wyboru są 3 różne dystanse. Dla początkujących STARTER – 3 km i 15 przeszkód, dla bardziej doświadczonych WARRIOR – 6 km i 30 przeszkód, a najsilniejsi mogli wybrać dystans MACHINE obejmujący, aż 50 przeszkód na trasie 12 km. Jaro zawodowiec, ja początkująca, więc ostatecznie wybraliśmy środkowy dystans, czyli WARRIOR 6km.

19.06.2016 Men Expert Survival Race Cytadela Warszawska i Centrum Olimpijskie

Razem z Jarkiem, który jest zawodowcem w biegach na długie dystanse dotarliśmy do celu. Miejsce idealne – Centrum Olimpijskie. Od razu pomyślałam: Będzie dobrze bo jak w takich okolicznościach nie walczyć do końca?! Od momentu, kiedy wysiedliśmy z samochodu czułam miłą i przyjazną atmosferę. Wszyscy byli bardzo pomocni. I obsługa Survivalu jak i sami uczestnicy. Odniosłam wrażenie jakbyśmy byli w jednym teamie. W biurze obsługi zawodów kolejki… Ale na szczęście była z nami sprawca całego zamieszania: nasza Aneta – prezentowy organizator eventowy. Przypomniała nam, że jako przedstawiciele partnera wydarzenia (bo takim jest prezentmarzen.com) mamy kilka przywilejów: między innymi obsługę poza kolejnością. Przed starem mieliśmy jeszcze kilka chwil na zwiedzanie miasteczka Zawodów. Zbliżała się godzina startu. Upał, tumany kurzu w powietrzu, tłum ludzi. Tuż przed startem obowiązkowa rozgrzewka… Ja już czułam się zmęczona. Ale ta adrenalina i ciekawość co może mnie spotkać na trasie była nie do okiełznania. Musiałam się o tym przekonać sama…

3,2,1 START

Pomarańczowy dym i wystartowaliśmy… Na naszej 6km trasie spotkaliśmy się z takimi przeszkodami jak: Maglownica, Monkey bar 2.0, Quarter pipe 2.0, Slip and slide 2.0, King Kong 2.0, Dobry balans, Vikingowie, Wieloryb, Basen, Równoważnie, Panierka, Zapory drogowe, Drut kolczasty, Ściana, Przeszkody terenowe, a to tylko połowa z nich. Co mi się podobało i co zrobiło na mnie największe wrażenie? Monkey Bar 2.0 i King Kong 2.0 – oczywiście trafiony zatopiony… Jeśli nie masz silnych ramion, tak jak ja, to wpadniesz w głęboką kałużę z nadzwyczaj brudną wodą. Nie dość, że wpadniesz to jeszcze za karę cały przemoczony robisz obowiązkowe burpee (bardzo męczące ćwiczenia łączące w sobie robienie pompek i wyskok). Po prostu nie da się tego zwyczajnie przejść obok bo za to grozi dyskwalifikacja. Kolejna przygoda: Maglownica lub inaczej „porodówka”. Tu chwilowo utknęłam… Wszystko przez poczucie humoru jednego z uczestników, który przeciskał się obok. Ale dla mnie największą przeszkodą, niemal nie do pokonania, okazał się Quarter pipe 2.0. Był mój dopiero za piątym podejściem. Oczywiście nie osiągnęłabym tego sama. Dzięki Jarkowi i wszystkim tym, których udało mi się spotkać i poznać na tej trasie mój cel został osiągnięty. Praktycznie przy każdej przeszkodzie dawało odczuć się genialną atmosferę współpracy i wszechogarniającej pomocy słabszym. Wszystkich nas łączył jeden cel: dotrzeć do mety!

Jarek a jakie były Twoje odczucia?

Hahahaha… Nigdy nie brałem udziału w biegu tego rodzaju. Jestem przyzwyczajony do biegania w terenie ale to było zupełnie coś innego. Do tej pory było tak: asfalt, 10 km lub połówka lub maraton przed Tobą, ustalona taktyka biegu i walka z samym sobą na trasie. Tu inaczej. Tak na prawdę technika biegowa i wytrzymałość, która tak bardzo przydaje się w zwykłych biegach tu nie ma znaczenia. Dlaczego? Bo tu dystans nie jest istotny. Tu decydującą rolę grają przeszkody a w szczególności ostatnia czyli Quarter Pipe 2.0 – mój koszmar. To na niej dorobiłem się najwięcej siniaków i to po niej jestem najbardziej obolały. Co ważne? Jeśli nie masz doświadczenia w takich biegach to zawsze startuj w zespole. Takie wydarzenie to idealne środowisko na team bulding. Marzy mi się aby cały nasz zespół wystartował w podobnych zawodach. Do tego odrobina humoru, którego nam przecież nie brakuje i mamy kawał świetnie spędzonego popołudnia. A czy wystartuję w przyszłości? Nie wiem. Jak na razie dla mnie priorytetem jest życiówka na maratonie w okolicach 3:15:00.

6km w niecałe 2h…

Mimo otarć, zadrapań, stłuczeń i chwilowego zmęczenia finishowaliśmy w jednym kawałku. Niektórym ta sztuka się nie udała… Otrzymanie symbolicznego medalu było wspaniałym uczuciem. Dla Jara to oczywiście nie pierwszyzna, ale ja przez chwilę czułam się jak prawdziwy zwycięzca, który pokonał swój strach i swoje słabości. Testując każdą przeszkodę na własnej skórze, przekonałam się na ile mnie jeszcze stać. Nie biegliśmy na czas, nie biegliśmy po nagrody, bieg był raczej spokojny, ale jak na pierwszy raz w zupełności mi to wystarczyło. Jedno jest pewne, trzeba na siebie uważać! Wystarczy chwila nieuwagi i nieszczęście gotowe, jak przekonało się o tym kilku zawodników. Biegniesz na własną odpowiedzialność, więc biegnij z głową. Wiem, że to dopiero początek pracy nad sobą, ale są już kolejne cele do osiągnięcia. Zaraziłam się! Zaraził mnie Jaro, a teraz choroba się rozwija! Chcę więcej, szybciej i dalej! Hmmm… Może już we wrześniu Survival Race MACHINE w Poznaniu? Pobiegniesz ze mną?

19 pozycja
Marcin
Fotografia, sport i podróże to tylko kilka jego pasji. Artykuły spod jego palców to dopracowane twory, które wnoszą wiele nowych informacji. Wydaje się, że magister od fikołków i masażysta nie jest w stanie stworzyć dobrego tekstu. Może i prawda... Sami oceńcie. Gwiazdy mówią, że jest on błyskotliwy, ale to tylko gwiazdy, wbrew pozorom one nie są wysokich lotów intelektualnych :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.